Zmierzch Temidy
Swoistym anty-przykładem polityki zwalczania układów korupcyjnych i akceptacji do zachowań godzących w porządek prawny pozostaje powstała po upadku ZSRR Federacja Rosyjska. W wyniku utworzenia organizmu nowej państwowości, tkanki urzędniczej na skorodowanym szkielecie słabych moralnie służb mundurowych – głównie służb wywiadowczych – reprywatyzacja mienia państwowego przemieniła się w uwłaszczenie nomenklatury, a wszelka pomoc humanitarna przekazana przez państwa zachodnie została rozkradziona. Według szacunków międzynarodowych instytucji finansowych, zogniskowany wokół dawnych oficerów KGB, układ polityczno-biznesowy zdefraudować miał równowartość nawet stu miliardów euro.
Przyczyn tego upatrywać należy w braku rzeczywistych, a nie fasadowych instytucji demokratycznych i anemicznej kontroli społecznej nad środkami publicznymi, brakiem niezawisłych sądów oraz bezstronnych organów ścigania. Społeczeństwo nawykłe do ucisku i kontroli ze strony władzy, za nielicznymi wyjątkami, zaakceptowało ten stan rzeczy a nawet upatruje w nim zaradności władz.
Międzynarodowe instytucje, ugięte pod presją nuklearnego potencjału nowo utworzonej Rosji, a po części też zachłyśnięte sukcesem w postaci rozpadu „imperium zła”, odstąpiły od działań represyjnych w tym zakresie. Nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy spolegliwie obserwuje defraudację przekazywanych środków i nadal ochoczo dosypuje do moskiewskich skarbców. Konsekwencją tej pobłażliwości stało się utrzymanie już od czasów Lenina tradycyjnego braku fundamentalnego dla państwa prawa poszanowania dla własności prywatnej.
Przykładem tego pozostaje działanie władz rosyjskich ukierunkowane na zniszczenie należącego do ówcześnie najbogatszego Rosjanina Michaiła Chodorkowskiego prywatnego koncernu paliwowego Jukos. Aspiracje polityczne biznesmena oraz ogromna wartość utworzonego koncernu, skutkowały osobistym konfliktem Chodorkowskiego z ówczesnym prezydentem Władimirem Putinem. Jukos pozostawał też na rynku Rosji i Europy Środkowowschodniej głównym konkurentem spolegliwego względem Kremla Łukoilu.
W atmosferze skandalu, komandosi Specnazu zatrzymali biznesmena pod zarzutem nadużyć w czasie prywatyzacji. Jukos obciążono rzekomymi zaległościami podatkowymi wycenionymi na 27 miliardów dolarów, choć, wedle słów Putina, konkurencyjny Łukoil wpłaca na rzecz fiskusa jedynie 150 milionów dolarów rocznie i rozlicza się w pełni prawidłowo. Za bezcen zlicytowano należące do spółki drogocenne złoża naftowe i w ramach renacjonalizacji złóż naturalnych trafiły one do państwowego koncernu Rosnieft. Pomimo międzynarodowych protestów i potępienia zarzutów, jako sfabrykowanych na cele polityczne, Chodorkowskiego skazano na 8 lat kolonii karnej w Krasnokamieńsku w Syberii Wschodniej a na wniosek głównych wierzycieli, rosyjskiego fiskusa i Rosnieftu, ogłoszono upadłość naftowego potentata.
Brak praworządności w Federacji Rosyjskiej dotyczy jednak nie tylko sfer polityczno-biznesowych. Liczba zabójstw z samym użyciem broni palnej w Moskwie przekraczała w niektórych tygodniach 20 zabitych. Słaba i skorumpowana milicja nawet nie próbuje przeciwdziałać powszechnemu bezprawiu i utworzonym paramafijnym strukturom kryminalnym. Temida nad Wołgą i Leną umarła.
Odrodzenie
Przeciwieństwem działania władz państwowych Federacji Rosyjskiej pozostaje wprowadzona w latach 1994 - 1996 doktryna „zero tolerancji”. Swoistą wojnę przestępcom wypowiedzieli ówczesny burmistrz Nowego Yorku Rudolph Giuliani oraz szef New York City Police Department William Bratton.
Zgodnie z jej założeniem, akceptacja dla jakiejkolwiek, nawet znikomej, aktywności przestępczej, stanowić może jedynie zachętę do nasilenia działań godzących w porządek społecznych. Bez względu więc na wagę czynu – kradzież radia samochodowego lub zabójstwo, spotkać się on powinien ze zdecydowanym działaniem organów ścigania i adekwatnym do przewinienia wyrokiem karnym.
Służby porządkowe, dotychczas milcząco akceptujące akty wandalizmu, spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych i drobne kradzieże, zobligowane zostały do konsekwentnego, bezwzględnego egzekwowania obowiązujących przepisów. Burmistrz swą karierę polityczną rozpoczynał jako prokurator, doprowadzając w nagłośnionym przez media procesie, do skazania kilku czołowych finansistów z Wall Street za insider trading. Przestępstwo to dotyczy nielegalnego handlu akcjami spółki giełdowej, przez osobę z nią związaną z wykorzystaniem informacji, nieznanych powszechnie, a mających wpływ na kondycję finansową tegoż przedsiębiorstwa.
Podobnie jak na polu gospodarczym, tak w codziennym życiu wielkiej metropolii konsekwentne przestrzeganie przepisów prawa odniosło szybko pozytywne skutki. W wyniku bezkompromisowego działania Giulianiego doszło do zahamowania fali poważnych zbrodni, w której od lat 80-tych pogrążał się Nowy York. W rekordowym 1990 roku w tym jednym tylko mieście dokonano 2245 zabójstw. Dla porównania odnieść należy, że w tym samym roku w liczącej niespełna 40 milionów obywateli Polsce zamordowano 730 osób.
W samej nowojorskiej policji nasilała się korupcja i marazm, skutkujące coraz mniejszą jej skutecznością. Chory organizm wymagał leczenia oraz wzmocnienia. W ramach tego drugiego, rozbito protekcję i kumoterstwo poprzez dużą rotację kadr policyjnych pomiędzy oddalonymi od siebie dzielnicami miasta. Nowe otoczenie, brak znajomości zapewniających pobłażliwe traktowanie ze strony kolegów i przełożonych wymagało rzetelnej realizacji obowiązków służbowych. Eliminacja drobnej przestępczości u korzeni znalazła przełożenie na drastyczne ograniczenie innych czynów, takich jak godzące w ustawy antynarkotykowe czy życie. Nieunikniona kara skutecznie odstraszała. W ciągu kilku lat liczba drobnych przestępstw, włamań i pobić spadła o 52%, natomiast morderstw o 68%. Nawet odejście Giulianiego nie zastopowało pozytywnych przemian. Od 2001 do 2005 roku statystyki nowojorskiej policji odnotowały spadek liczby zabójstw o dalszych 28%, gwałtów o 13 %, kradzieży o 15%, a kradzieży z włamaniem o 27%. Spadła również liczba napadów na ludzi o kolejnych 28%.
Według City Crime Rankings wydanie 9 z roku 2003 Nowy York znajduje się w pierwszej dziesiątce najbezpieczniejszych miast Stanów Zjednoczonych. W tym samym czasie większość miast Ameryki Północnej odnotowała wzrost liczby przestępstw kryminalnych. Konsekwencją polityki twardej ręki pozostaje jednak najwyższy na świecie przelicznik więźniów w stosunku do liczby obywateli, stanowiący ten kraj w międzynarodowym rankingu na pierwszym miejscu, nieznacznie wyprzedzając pod względem liczby osadzonych w zakładach karnych drugi w kolejce, czyli Chiny.
Złota wolność szlachecka
III Rzeczpospolita Polska wybrała drogę daleką od nazbyt gorliwego przestrzegania prawa, jednak zawoalowana zachodnioeuropejskimi instytucjami demokratycznymi oraz tradycjami narodowymi nie dryfowała w kierunku niechlubnej praktyki Federacji Rosyjskiej.
Miast jawnego pogwałcania ustanowionego porządku prawnego oraz jedynie propagandowego stosowania instytucji reżimu demokratycznego i doktryny państwa prawa, utworzono w Polsce system nieszczelny i nieprzystosowany do praktyki praworządnego społeczeństwa. Znamienne pozostaje, iż owe rozluźnienie nadzoru społecznego i rygorów stanowić miało oczekiwaną liberalizację stosunków państwo = obywatele, a co więcej w pełni pokrywało się z potrzebą transformacji ustroju gospodarczo zapóźnionego kraju. Historykom kolejnych pokoleń pozostawić należy ocenę moralną i konsekwencje tej drogi przemiany PRL-u w III Rzeczpospolitą. Uznać jednak należy, iż wprowadzone zmiany w pełni odpowiadały i nadal odpowiadają monteskiuszowskiemu „duchowi praw”.
Trwająca nad Wisłą od dwóch dekad era twórczej legislatury niczym lustrzane odbicie przypomina epokę złotej szlacheckiej wolności z przedednia rozbiorów I Rzeczypospolitej. Ówczesny słaby ustrój uniemożliwił reformy kraju – tak w zakresie gospodarki, danin państwowych, jak i obronności narodowej. Wystarczył jeden głos przeciwny zmianom, by zablokować niezbędne reformy. Tego głosu nigdy nie zabrakło. Bezpośrednią konsekwencją owej słabości stała się zapaść finansowa kraju wynikająca z niewydajnego systemu fiskalnego, osłabienie wojska i ostatecznie poparta przez część skorumpowanych rodów szlacheckich podział terytorium Rzeczypospolitej pomiędzy sąsiednie regionalne mocarstwa. Praktyka zrywania sejmów nieobca pozostaje obecnemu ustrojowi politycznemu, różniąc się jedynie legitymacją delegatów. „Liberum veto” jako termin historycznie wystąpił jedynie raz, a został ukuty w późniejszym czasie jako symboliczne określenie dla powszechnego zjawiska korupcji politycznej, nieoświecenia i hołdowania własnym przywilejom ponad dobrem ogółu.
Słabości tej nie trudno szukać we współczesnym parlamencie od 1989 roku. Rozdrobnienie polityczne, brak spójnego politycznie bloku umożliwiającego wprowadzenie pełnej linii przemiany państwa czyni wszelkie zmiany wybiórczymi i ograniczonymi. Niemal zawsze sprawująca władzę partia potrzebuje dla wprowadzenia zmian poparcia koalicjanta lub partii opozycyjnej. W praktyce więc, miast gruntownej przebudowy zgodnej z wybranym światopoglądem lub pragmatyką biznesową, możliwe są jedynie drobne, niemal kosmetyczne zmiany otaczającego nas porządku. Niechlubnym rekordzistą reformy państwa pozostaje gabinet premiera Jerzego Buzka, który pomimo sprawowania władzy przez pełną 4-letnią kadencję i przy jej otwarciu dysponujący poparciem 261 posłów i 59 senatorów, zdołał wprowadzić w drodze licznych kompromisów jedynie cztery z niezbędnych reform: oświaty, systemu emerytalnego, administracji i służby zdrowia. Każda z nich spotkała się ze znaczną krytyką społeczną i polityczną. Pomimo teoretycznie bardzo silnego i jednolitego poparcia dla rządu Buzka, dogłębne reformy w niezbędnym zakresie również okazały się niemożliwe, a partie tworzące koalicje rządzącą, uległy rozpadowi i częściowo przeszły do opozycji.
Obecnie dzieła przebudowy usiłuje dokonać Platforma Obywatelska. Brak jednak nadal odpowiedzi na pytanie o niezbędną w obliczu gruntownych zmian jednolitość stanowiska różnych przecież frakcji tworzących tą partię, a także o udział koalicyjnego PSL w ostatnim przed nadchodzącymi wyborami sejmowym rozdaniu kart. Pluralizm polityczny, pożądany, acz źle praktykowany, zaraz po Jesieni Ludów cofnął Polskę z wiary i zdolności do pozytywnych przemian w niezdecydowanie i słabość XVII wieku. Swoisty folklor „Liberum Veto” pozostaje nad Wisłą wiecznie żywy, nie dziwi więc mało stanowcze prawo, zwłaszcza karne i podatkowe, stanowiące kompromis pomiędzy wieloma, jakże opozycyjnymi w reprezentowanych interesach, opcjami politycznymi.
Nowa droga narodu polskiego dopiero się tworzy. Czas pokaże, czy dryfująca rzeczywistość dorówna tej znanej ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, czy też raczej mroźnym realiom północnej Rosji.
Kazimierz Turaliński